Pround after the game

No i stało się. Co prawda bardzo pechowo [bo bramka została strzelona dopiero w doliczonym czasie gry], ale przegraliśmy 0:1 na stadionie w Dortmundzie. Ogólnie szanse na to, że wygramy z Niemcami były mizerne – biorąc pod uwagę styl z przegranego spotkania z Ekwadorem, które to miało być raczej spokojnym spacerkiem oraz całą tę falę krytyki wobecł Janasa i jego podopiecznych.

Na Westfalenstadion Polakom szczęścia nie brakowało, co do tego wątpliwości mieć nie można, bo w końcu ileż to razy mogło paść trafienie dla naszych rywali – szczególnie mam tu na myśli akcje, po której najpierw Klose, a później Ballack trafiali w poprzeczkę naszej bramki. Z drugiej strony okazało się ono nie wystarczające; najpierw przy niefortunnej stracie piłki przez Żewłakowa na połowie Niemców, po której poszła kontra, w efekcie której drugą żółtą kartkę dostał Sobolewski, a później przy bramce Neuville'a.

Szkoda, że nie udało się do końca dowieść tego jakże korzystnego 0:0. Brakowało bardzo niewiele, ale jak uczy historia: już nie raz mecze rozstrzygały się w samej końcówce. Nam właśnie w końcówce zabrakło koncentracji, co doskonale wykorzystała dwójka Odonkor-Neuville.

Mimo porażki i w gruncie rzeczy straconych szans na awans do fazy pucharowej [choć szanse matematyczne jeszcze pozostają], jestem niezmiernie zadowolony z postawy naszych zawodników. Pokazali oni niezwykłą ambicję, chęć do walki i gry… czyli wszystko to, czego przeciwko Ekwadorowi nie było widać. Szczerze mówiąc, byłem przekonany, że szumne zapowiedzi naszych graczy przed konfrontacją z naszymi zachodnimi sąsiadami były tylko i wyłącznie pod publiczkę. Myślałem, że rzeczywistość skarci ich za to podobnie jak w Korei i Japonii, kiedy to też w drugim spotkaniu w grupie [również decydującym o być albo nie być w turnieju], po bezbarwnej grze Polska dostała baty od Portugalii. Jednakże tym razem miło się rozczarowałem, bo nasi pokazali klasę i wszystko co mają najlepszego… z takich występów można być tylko i wyłącznie dumnym. Nie mam żadnych pretensji o tę porażkę, trudno stało się. I tak w przekroju całej rywalizacji mieliśmy ogromne szczęście, bo bramek dla oponentów powinno paść więcej.


About this entry